wtorek, 29 marca 2011

Życzę Wam pokoju, gdy czasy trudne są

Któregoś dnia przez zupełny przypadek weszłam na stronę internetową w języku angielskim poświęconą rodzinom osób, które były chore na schizofrenię i walkę z chorobą przegrały. Muszę powiedzieć, że ucieszyłam się, iż taką stronę znalazłam, bo chyba podświadomie jej szukałam. Jak na razie nie znajduję odpowiednika tego typu strony w języku polskim. Wiele kwestii zaskoczyło mnie pozytywnie np., że taka strona z pewnością nie jedyna w ogóle została utworzona, aby rodzina mogła wyrazić swój ból po stracie najbliższej osoby. Ktoś może zaoponować mówiąc, iż inne są rodzaje przeżywania żałoby niekoniecznie na stronach internetowych. Oczywiście, że są, ale może taka forma ma nieść jakieś przesłanie i pomoc, i ukojenie w bólu?

Niedawno weszłam też na forum, gdzie matka nastoletniego chłopca, będąc zmęczona chorobą syna napisała, że ma wszystkiego dość, że ta choroba ją przerasta, że nie daje już rady. I wtedy pomyślałam sobie, że taka strona poświęcona ludziom, którzy odeszli przez tę czy inną chorobę ma ich (czytających) otrzeźwić, obudzić, powiedzieć im STOP - Twoje dziecko, członek rodziny jest chory, szukaj dla siebie pomocy, wsparcia, ale popatrz też na smutek drugiego człowieka, który cierpi z powodu straty, ale przede wszystkim popatrz na swoje dziecko i ciesz się, że je masz - BO DZIECKO JEST DAREM! Często nie zdajemy sobie sprawy z kruchości życia, nie widzimy drugiego człowieka, jego problemów bądź patrzymy tylko przez pryzmat choroby. Inna z matek napisała, że bardzo żałuje, iż nie widziała w swoim synu człowieka - tylko chorego człowieka. Dopiero, gdy go straciła stwierdziła, że wolałaby życie z chorobą syna i samego syna, aniżeli tę psychiczną wegetację jaką teraz prowadzi. Ja też bywałam zmęczona, wycieńczona chorobą Syna, bo byłam i jestem tylko człowiekiem. A na dzisiaj bardzo chciałabym powrotu do tej ciężkiej przeszłości, aby tylko On był ze mną...

Czytając wpisy na tej angielskojęzycznej stronie, obcych ludzi w stosunku do osoby piszącej o swojej tragedii, czułam jak wielką pociechę i wsparcie dają oni osobie cierpiącej. To było wspaniałe, czuło się moc tych słów. Pozwólcie, że przytoczę fragment wspomnień napisanych przez matkę, której syn przegrał walkę z chorobą. Tekst został przetłumaczony z j.angielskiego przy użyciu Translater Google.

"Zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej poświęconej mojemu Synowi. Jego siostra Lora stworzyła ją dla Niego ku Jego czci i pamięci. Mój Syn popełnił samobójstwo w wieku 23 lat w 2005 roku. Na przestrzeni tych lat miał rozpoznanie: schizofrenia dwubiegunowa, borderline itd. Lekarze nigdy nie mogli zrobić określenia medycznego, co do Jego choroby psychicznej, mimo drogich testów, pobytów w szpitalach, leków, terapii itd. Żaden z Jego psychiatrów, tak do końca nie umiał postawić właściwej diagnozy. Nic Jemu nie pomagało i to było bardzo frustrujące, smutne i straszne. My, jako rodzina też nie potrafiliśmy Mu pomóc. Choroba psychiczna zaczęła Go niszczyć w wieku 15 lat, ale On był nieugięty, nie poddawał się. Mój Syn Joseph był świetnym, dobrym, młodym człowiekiem, który był "torturowany" cały czas przez tę chorobę. Próbował walczyć, robił wszystko, co było dla Niego najlepsze, ale w końcu przegrał i musiał odejść. Mój Syn odebrał sobie życie, ale walczył z chorobą - swoim najwiekszym wrogiem przez 8 lat. Kocham mojego Syna i bardzo mi Go brakuje. Tęsknię za Nim bardzo. Dziękuję Wam wszystkim za słowa pociechy i współczucia. Miałam do końca nadzieję, że jest jakiś sposób na Jego uzdrowienie. Jestem w głębokim smutku każdego dnia mojego życia. Moja córka, siostra Joseph'a też bardzo cierpi z powodu śmierci jedynego brata. Kochaliśmy Go bardzo i próbowaliśmy w jakiś sposób Mu pomóc. Chciałabym raz jeszcze zachęcić Was do odwiedzenia tej strony, żebyście poznali i zobaczyli jakim wspaniałym człowiekiem był mój Syn. Mam nadzieję, że jeśli ktoś miałby zamiar popełnić samobójstwo, a przeczyta o moim Synu, jak cierpiał i jak teraz nam Go brakuje, to nie zrobi tego! Gdybym nie miała dzieci, a mam ich dwoje i reszty rodziny, chciałabym już teraz pójść za Nim...

Będę rzecznikiem (pisze dalej matka Joseph'a) d/s intensyfikacji badań nad opracowaniem lepszych leków, będę walczyć przeciwko stygmatyzacji i upowszechnianiu wiedzy na temat tej choroby, będę walczyć o lepsze egzekwowanie systemów sprawdzających choroby psychiczne, aby uczynić to wszystko narzędziem do walki z chorobą.

"Miłości dla Was wszystkich
Życzę Wam pokoju gdy zimne wiatry wieją
Ocieplane przez ognia blask
Życzę Ci spokoju podczas samotnych nocy
Kiedy ból rozrywa serce Twe.

Życzę Ci nadziei kiedy wszystko idzie źle
miłych słów gdy czasy smutne są
Życzę Ci schronienia przed szalejącym wiatrem
Wody chłodzącej gorączkę na koniec dnia

Życzę Wam pokoju gdy czasy trudne są
Światła by poprowadziło Cię przez mrok
Nadziei gdy burze straszne a marzeń brak
Życzę Ci siły by Twoja miłość rosła
Życzę Ci siły byś pozwolił miłości płynąć

Życzę Wam pokoju gdy czasy trudne są
Światła by poprowadziło Cię przez życia mrok
Nadziei gdy burze straszne a marzeń brak
Życzę Ci siły byś dał miłości blask
Życzę Ci siły byś pozwolił miłości odejść."

Wiersz znajdował się również w tych wspomnieniach.


                                                                                                Clara

12 komentarzy:

  1. Od kilku dni czytam Twojego bloga. Podoba mi się, w jaki sposób "snujesz" swoje rozważania, jak potrafisz jasno i przejrzyście wyrazić swoje myśli...Nie wiem nic o schizofrenii, więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć. Dzięki Tobie i Twojemu Synowi już się czegoś dowiedziałam. Pisz dalej, wylewaj z siebie żal, rozpacz, dziel się myślami i dalej idź naprzód. Bo TY, Claro, idziesz naprzód - wynika to z Twojego bloga. Ból przeminie, pozostanie żal, smutek, a po wielu, wielu latach...tak, jak u mnie już po 30-tu...Ten, który odszedł, będzie miłym, nstalgicznym wspomnieniem. Czasem tylko coś ukłuje serce: przecież nie musiało tak być...

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga Izis, ważne jest to, co napisałaś o swoim smutku i żalu jak i o słowach akceptacji dla mojego pisania. Wiesz, ja nie wiem, czy idę dalej? Wydaje mi się, że gdzieś zatrzymałam się w tej swojej żałobie...A przecież w naszym życiu trzeba zamykać jedne drzwi żeby otworzyć następne... Zapraszam Cię do grupy Obserwatorów - Twoje doświadczenie to SKARBNICA WIEDZY dla innych! Wysyłam promień słońca dla Twojego Syna...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za światełko dla synka. Miałby teraz prawie 31 lat...Niestety, moja wyobraźnia nie sięga ponad 4-miesięczne dziecko, którym był do chwili śmierci. Wlecze się to za mną przez całe życie...ale jestem szczęśliwa. Miałam dany czas na to, by dopracować się szczęścia. Życzę Ci tego samego.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo mi przykro .sama ta chorobe przeszlam..wyszlam dzieki sparciu rodziny.Bylo ciezko paletalam sie po pokojach ,wszystko bylo takie dziwne.Jakies glosy,chodzby namowa do smierci..nie umie taego okreslic.Trzymajcie sie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Do Anonimowy z 20.07.2011- Witam Cię serdecznie na moich stronach i przepraszam za opóźnienie. Dobrze, że napisałaś o wsparciu swojej rodziny, zawsze łatwiej można pokonać z kimś bliskim jakieś trudności w tym wypadku chorobę. Moja prośba - bądź pod opieką lekarza, to on powinien decydować kiedy i jak zakończyć leczenie. Powodzenia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo proszę o kontakt Clara Fabio,
    pozdrawiam serdecznie
    agalubawska@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Claro dopiero co trafiłem na Pani bloga i nie zdążyłem , się nawet dobrze rozejrzeć, a mimo to już go polubiłem. -A dlaczego? Otóż dlatego, że mam syna chorego na te straszliwe choróbstwo, który przebywa aktualnie w szpitalu. Wobec tego doskonale rozumię Panią, gdyż do tego wszystkiego jestem wdowcem, od kilkunastu już lat samotnie wychowującym dwóch synów. I gdyby nie ten mój upór i jakaś (nie wiedzieć skąd) wewnętrzna siła, to nie podołałbym tym wszystkim życiowym zakrętom, które mi się po drodze dotychczas przytrafiały. Dlatego życzę Pani wszystkiego co w życiu najlepsze. Głowa do góry i do przodu. Pozwoliłem sobie dołączyć do Pani witryny, by móc tu częściej zaglądać. Serdecznie zapraszam Panią na swojego bloga i dzielenie się ze mną, nie tylko swoimi problemami, ale też tymi, nawet najmniejszymi, promyczkami optymizmu. Jestem osobą otwartą na innych ludzi. Pozdrawiam serdecznie... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pana serdecznie, cieszę się, że "pochylił się" Pan nad moimi myślami. Czasami boje się, że może tym pisaniem odbieram ludziom nadzieję, a ja chcę tylko pokazać innym, że ludzie chorzy na schizoferenię i inne zaburzenia psychiczne są wśród nas. Najczęściej to ludzie bardzo wrażliwi może zbyt emocjonalni, odbierający świat inaczej...

      Przykro mi z powodu tych życiowych dramatów, które Pana spotkały. Mam tylko nadzieję, że Pana Syn dostaje wsparcie i miłość. Ktoś z Czytelników napisał do mnie, że mój syn kochał mnie jakże trudną swoją miłością, tylko dla niego zrozumiałą. Najważniejsze dla mnie, że ja czułam tę jego miłość...

      Dziekuję za zaproszenie na Pana stronki :) - oczywiście odwiedzę, a z Nowym Rokiem, życzę Panu siły na każdy dzień i miłości od Syna, nieważne, że czasami trudnej. Jest Pan szczęściarzem - ma Pan SYNA, ma Pan DZIECKO!

      Usuń
  8. Schizofrenia to poważna choroba, ale trzeba z nią walczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ktoś zainteresowany własnie trafi do Was, dziękuję.

      Usuń
  9. Serdecznie Pani dziękują za wszelkie informacje na temat schizofrenii. Zamierzam związać się z człowiekiem chorym na tę chorobę. Początkowo miałam szereg obaw, ale obecnie, dzięki Pani, wiem, że razem damy radę przez nią przejść. Miłość, czułość, delikatność, przyjaźń. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, aby chorujący człowiek miał przy sobie kogoś bliskiego, który posiada wiedzę na temat tej choroby i wie, co robić w stanach pogorszenia samopoczucia (zna objawy). Im więcej będziesz wiedziała, tym lepiej dla Ciebie. Na pewno wiedza doda Ci spokoju.
      Szczęścia i miłości dla Was obojga :)

      Usuń

Drogi Gościu,

Zanim napiszesz choćby jedno słowo, nie krytykuj, nie osądzaj, tak od razu! Znasz raptem mój pseudonim, ale nie znasz mojej historii...