środa, 16 marca 2011

Czy schizofrenia jest kobietą?

Napisałam ten tytuł dość przewrotnie, gdyż raczej powinnam zapytać: czy schizofrenia jest rodzaju żeńskiego? Mówimy często ta schizofrenia, ta depresja, ta nostalgia, ta mania, ta psychoza, ta paranoja! Bez względu na to "kim" lub czym ona jest - jest chorobą, którą momentami próbuję przyrównać do pewnego rodzaju "kobiety bluszczu". Ten typ kobiet najpierw sprytnie owija się jak bluszcz wokół mężczyzny, pnie się w górę, oplata go niczym kokon i nie puszcza sprawując cały czas kontrolę nad swoją ofiarą. Najczęściej jest z nim dopóty, dopóki nie wyssie z niego wszystkich "soków", czytaj korzyści głównie materialnych. Potem nasycona odchodzi w poszukiwaniu kolejnej zdobyczy. Z tą tylko różnicą, że schizofrenia, jeśli raz weźmie kogoś bez względu na wiek i płeć w swoje objęcia pozostaje mu wierna i trwa przy nim do końca! Ale to wcale nie oznacza, że mamy być bierni i patrzeć spokojnie na to, co robi z naszym życiem, czy życiem bliskiej nam osoby. Należy pokazać jej drzwi, a wręcz za te drzwi systematycznie ją wyrzucić! Nawet jeśli raz potraktowana jak persona non grata będzie próbowała używać swoich sztuczek, aby wejść w łaski z powrotem. Trzeba z nią walczyć na wszystkich frontach, bo ceną jest nasze życie! Według mnie, kobieta bluszcz wnosi prawie zawsze destrukcję do związku. Często wykazuje postawę egoistyczną, roszczeniową. Tylko bierze nie dając nic z siebie albo prawie nic. Przepraszam, jeśli tym porównaniem obraziłam kobiety w ogóle, ale na ten moment akurat mam takie skojarzenia.

Jak wspomniałam w przedostatnim poście chciałabym pokrótce opisać tylko niektóre symptomy tej choroby i jednocześnie zakończyć ten temat. Bardzo często schizofrenii towarzyszy między innymi depresja. Objawia się ona ciężkim, pesymistycznym nastrojem, niepokojem, brakiem zainteresowania otoczeniem, płaczliwością. Chory na nic nie ma ochoty, występuje u niego brak łaknienia, często wychudzenie, przygnębienie wynikające z trudnej sytuacji życiowej, które z czasem zanika. Depresja nerwicowa reaktywna, która jest nieproporcjonalną reakcją na jakąś wyjątkową sytuację życiową - to wszystko mogą być przyczyny depresji. Często objawia się ona nagle, bez konkretnej wewnętrznej czy zewnętrzne przyczyny i przebiega w różnym nasileniu. Trwa krótko lub długo, często przechodzi samoistnie, tak samo nagle jak się pojawia. Może również nastąpić nawrót po upływie pewnego czasu - po kilku miesiącach i po wielu latach.
Drugim symptomem może być mania - stanowi ona przeciwieństwo depresji. Objawy tej choroby to przede wszystkim: przyspieszony tok myślenia, chory ciągle jest podniecony ruchowo, przedsiębiorczy, uciążliwy dla otoczenia, wszędzie wywołuje sprzeczki, dopuszcza się grubiańskich, a nawet okrutnych żartów, niemal nie odczuwa potrzeby snu. Powiedzielibyśmy, że ciągle jest "nakręcony". Jego życie wygląda tak, jakby przebiegało w szybkim tempie lub płynęło wartkim strumieniem, może wplątać się w nieodpowiednie erotyczne przygody lub kłopoty finansowe. Mania, tak jak i depresja pojawia się niespodziewanie i może sama zaniknąć oraz wystąpić ponownie kilka razy w ciągu życia. Dość często regularnie następują po sobie okresy depresji po okresach manii. Mówimy wtedy o tak zwanej psychozie maniakalno-depresyjnej.
Kolejnym symptomem jest paranoja. Paranoików (ludzi cierpiących na paranoję) laicy najmniej podejrzewają o chorobę psychiczną. Często słyszymy pytanie: dlaczego wysyłacie go do zakładu, szpitala, przecież mówi zupełnie logicznie? Paranoicy są niekiedy tak logiczni, że moglibyśmy niektóre ich argumenty uważać za słuszne. Nie wykazują zaburzeń świadomości, potrafią zachowywać się prawidłowo wobec otoczenia, a jednak są chorzy. Na czym to polega?. Występuje u nich mianowicie usystematyzowany zespół urojeniowy, pod którego wpływem postępują. Są albo chorobliwie zazdrośni, albo cierpią na urojenia (np. że zakochała się w nich osoba o wybitnej pozycji społecznej). Chorzy wyobrażają sobie, że dokonali jakiegoś wynalazku lub, że zbawią świat dzięki nowej filozofii, religii czy sekcie albo czują się stale prześladowani i nieustannie występują ze skargami sądowymi. Są bezkrytyczni i zarozumiali, dzięki zachowanej logiczności rozumowania, są zdolni osiągnąć swój cel. Nie występują u nich halucynacje i poza zespołem urojeniowym mogą myśleć zupełnie normalnie. Przez długi czas ukrywają się pod maską normalnego zachowania i powodują wiele szkód, zanim zostanie stwierdzone, że są ludźmi chorymi. U chorych psychicznie spotykamy bardzo często najrozmaitsze stany zamącenia i deliryczne. Chory jest całkowicie zdezorientowany, nie wie kim jest, gdzie się znajduje, nie orientuje się także w czasie. Na ogół przeżywa swoje halucynacje w nastroju pełnym lęku. Biega tam i z powrotem, przeważnie silnie lękowo przeżywa halucynacje, które są różnorodne, ale w większości dotyczą zmysłów (występują np. halucynacje wzrokowe i słuchowe jednocześnie) i szybko się zmieniają. Niekiedy takie widziadła i głosy sprawiają choremu przyjemność. Z podobnymi stanami związanymi z większymi lub mniejszymi zaburzeniami przytomności spotykamy się najczęściej w chorobach bakteryjnych, którym towarzyszy wysoka gorączka, na początku innych psychoz, np. schizofrenii, przy zatruciach różnymi truciznami, w psychozach starczych i miażdżycowych, w epilepsji itp. Stan ten jest także typowy dla majaczenia alkoholowego w przewlekłym alkoholizmie (delirium).

W poprzednim poście nie wspomniałam, a powinnam była zacząć od tego, iż w okresie dojrzewania płciowego schizofrenia wyraża się czasami gburowatym zachowaniem , jałowym filozofowaniem, zainteresowaniami mistycznymi i okultystycznymi, grubiańskimi żartami i niewłaściwym, charakterystycznie przesadnym wysławianiem się. Oczywiście zachowań przynależnych wiekowi dojrzewania nie można od razu traktować jako objawy chorobowe niemniej należy reagować na wszystko, co budzi w nas niepokój. Więcej na temat tej choroby można znaleźć praktycznie wszędzie od internetu począwszy na księgarniach skończywszy.

Ja kupowałam książki, gazety, czytałam broszury, nie odchodziłam od stron internetowych - kupowałam wszystko, co uważałam, że pomoże mi w zrozumieniu i poznaniu tej choroby. Starałam dowiedzieć się jak najwięcej, żeby pomóc samej sobie, a przede wszystkim mojemu Synowi. Chciałam poznać wroga, żeby wiedzieć jak przygotować się do walki. Te wiadomości, wiedza, której nie chciałam przyjąć, a którą musiałam przyswoić w konsekwencji przynosiła mi spokój i ulgę na zasadzie już wiem jak rozprawić się z tobą, już wiem, czego mogę się po tobie spodziewać.
I na koniec: "Nie można pomóc wszystkim, ale każdy może pomóc komuś."
A może tym pisaniem i ja komuś pomogłam...


                                                                                                    Clara

8 komentarzy:

  1. Bezsenność
    Unoszę się nad chmurami,
    nad rzeką zniczy.
    Płynę po spokojnym morzu
    ciszy i księżyca.
    Niezapomniane miejsca ,
    wspaniałe osoby.
    Mgła mi przesłania
    całą przeszłość czarną.
    Nie ma przyszłość
    Nie ma przeszłości.

    Nie ma również teraźniejszości.

    Umarłem lecz jestem świadomy.
    Taki spokojny ,
    rejs ostatni płynę.
    Deszcz kapie na moją trumnę
    z tych chmur czarnych.
    Kwaśny deszcz
    nieszczery
    nieprawdziwy.

    Ciemność
    Ktoś zamknął wieko................

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówią, że jestem poetą
    proszą, bym pisał wiersze,
    a ja szlocham tylko;
    płaczę,
    papierowymi łzami,
    w morzu atramentu

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym którzy więcej czują inaczej rozumieją
    i dlatego bardziej cierpią,
    a których często nazywamy schizofrenikami

    OdpowiedzUsuń
  4. Autoportret

    Czy widzisz ten liść zamyślony
    co z miejsca na miejsce
    przez wiatr przeganiany
    swą świetność wspomina;
    - to ja ...

    Dlatego
    - nie przychodź do mnie nocą
    gdy wiatr gwiżdże
    w pożółkłych gałęziach jesieni

    OdpowiedzUsuń
  5. Do Pana
    (kłamstwo pierwsze)

    Na słówko pragnę prosić Panie
    Racz spojrzeć w dół, to ja - Twój sługa
    Spójrz więc i wybacz mi pytanie
    Bo nie wiem czy wytrwać mi się uda

    Bo po co głos, który bez przerwy coś mi szepce
    Po co myśli, które wokół słyszą inni
    Te ruchy, których czynić wcale nie chcę
    I lęk, żem winny - choć niewinnym

    Myśl mą przechwycił jakiś człowiek
    Strach zmroził lodem moje zmysły
    I nagle widzę spod przymkniętych powiek
    Postaci, które po mnie tutaj przyszły

    Tak pytam, bom nie pojął jeszcze
    W którą stronę pójdą doświadczenia
    Czy to lęk ma być, czy myśli złowieszcze
    Czy, a może - po co - ta moja schizofrenia

    OdpowiedzUsuń
  6. Lilu, dziekuję Ci za tę piekną poezję. Zawsze wiedziałam, że Jesteś Mistrzynią w dobieraniu tekstów! Jeżeli choć jedna osoba pomedytuje nad wierszem, czy zwrotką to cel został osiagnięty.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie piszesz Moja Przyjaciolko ..milczysz po naszej rozmowie ....

    OdpowiedzUsuń
  8. brednie, z tego mozna wyjsc...

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu,

Zanim napiszesz choćby jedno słowo, nie krytykuj, nie osądzaj, tak od razu! Znasz raptem mój pseudonim, ale nie znasz mojej historii...