środa, 21 grudnia 2011

Myśli dobrych, chwil spokojnych


Wigilia

Już wzdychał na myśl o Bożym Narodzeniu
o tym jak naprawdę było
zaczął się modlić do świętej rewolucji w Betlejem
od której liczymy czas
kiedy znowu zaczął merdać puszysty ogon tradycji
wprosiła się choinka
elegancko ubrana
mlaskały kluski z makiem
kura po wigilii spieszyła na rosół
potem milczenie większe niż żal
i już na gwiazdkę szalik przytulny jak kotka
żeby się nie ubierać za cienko
i nie kasłać za grubo
zdrzemnął się na dwóch fotelach
wydawało mu się że słowo ciałem się stało - i mieszkało
 poza nami
nawet usłyszał że za oknem
przyszedł Pan Jezus
prosty jak kościół z jedną tylko malwą
obdarty ze śniegu i polskich kolęd
za wcześnie za późno nie w porę
nacisnął dzwonek dzwonek był nieczynny

                                                                       Ks.Jan Twardowski


Bardzo spodobał mi się ten wiersz...idą święta, więc życzę, aby Twój
dzwonek był czynny do Wigilii przyszłego roku i jeszcze dłużej.


Wszystkim, którzy tu do mnie zaglądacie oraz Waszym bliskim z okazji
Świąt Bożego Narodzenia życzę tego, co dobre i najlepsze,
a w Nowym Roku radości codziennych, myśli dobrych i chwil spokojnych.

                                                                                   
                                                                                                                 Clara

sobota, 10 grudnia 2011

Zatrzymaj się na chwilę

Udzielam sobie samej przedświątecznego rozgrzeszenia w kwestii niskiej częstotliwości pisania postów. Dzieje się tak z różnych powodów. Jednym z nich jest brak czasu bądź zła jego organizacja, a drugim chyba najważniejszym fakt, iż od dawna powinnam zrobić COŚ z rzeczami mojego Syna, które stoją w jego pokoju, a które to oddano mi w szpitalu, czytaj: rzucono niczym psu kość po Jego odejściu (wspominałam o tym w jednym z postów). Dojrzałam wreszcie do etapu, aby coś z nimi zrobić! Na dziś, jeszcze nie wiem dokładnie co, ale wiem i czuję, że nadszedł ten czas. Jednak nie lubię siebie takiej, bo z jednej strony jakaś siła pcha mnie, aby to zrobić, a z drugiej odkładam ten moment z dnia na dzień.

Teraz, gdy piszę ten post znowu jest sobota, kolejny bardzo późny wieczór, a ja siedzę na rozłożonej kanapie z ta różnicą, że obok mnie spokojnie śpi Pola, która zdążyła przylecieć na parę tygodni do domu, przede wszystkim na święta. Jeszcze nie tak dawno, bo dokładnie 11 września wylatywała do Stanów, a tu ani się obejrzałam, a czekałam już na Nią na lotnisku - czas pędzi jak szalony. Wszyscy bardzo cieszymy się z przyjazdu Poli, ponieważ od dwóch lat nie spędzała świat w Polsce. Kiedyś powiedziała mi, że zrobi wszystko, aby przyjechać na Święta Bożego Narodzenia, że nie wyobraża sobie, aby te szczególne święta spędzać z dala od domu. Tak po cichu, myślę sobie, że zależy jej głównie na tym, aby święta spędzić z dziadkami, cieszyć się, że zastała ich w dobrym zdrowiu. Na tyle lat mojego żywota, ja też doświadczyłam dwukrotnie nieobecności w czasie świąt w Polsce, mimo iż spędzałam je w gronie rodzinnym, to nie był mój dom rodzinny, to nie była Polska ze swoistym kolorytem tych świąt. Czułam się obco i nieswojo i chyba rozumiem pobudki, dla których moja córka przyfrunęła do Polski.

Właśnie dlatego, że szybkimi krokami zbliżają się święta, chciałabym prosić Ciebie, Drogi Czytelniku, żebyś...zatrzymał się na chwilę w tej gonitwie nie tylko przedświątecznej, ale i w czasie świąt. Proszę, bądź uważny(a) na to, co ktoś mówi do Ciebie, albo nie może lub nie chce powiedzieć, bo boi się niezrozumienia i drwiny. Wiem, że moja prośba wygląda ckliwie, żeby nie powiedzieć żałośnie, ale to wszystko ma głębszy sens. Dlaczego? Ano dlatego, że w głównej mierze, to święta radości, przecież nie chcemy pozbawiać siebie humoru przykrymi rzeczami i wspomnieniami. Wprawdzie zostawiamy puste miejsce przy stole, aby tradycji stało się zadość, ale rozmowa, czy też wspomnienie, tak szczere o tych, którzy odeszli, to może niekoniecznie w czasie świat, a jeśli już, to tylko na chwilę! Nie chcemy psuć sobie radości z wieczerzy wigilijnej, wszak Bóg się rodzi, biesiadujemy, za chwilę będziemy rozpakowywać prezenty! Nie chcę i nie mam prawa uogólniać, ale często tak się zdarza. My, chcemy się weselić i nie ma w tym nic złego! Tak, to wszystko prawda, tyle tylko, że być może kiedyś, gdzieś przy jakimś wigilijnym stole też siedział ktoś, kto cieszył się z wizyty Świętego Mikołaja, śpiewał kolędy i zajadał na przemian rybę po grecku z kluskami z makiem. Może winniśmy pamiętać o tych, którzy odeszli i wspomnieć o Nich w ten wigilijny wieczór. Może mamy za co Im dziękować, może wspomnienie jakichś sytuacji wesołych czy smutnych spowoduje, że poczujemy, iż ten KTOŚ SZCZEGÓLNIE NAM BLISKI odejdzie na ten magiczny moment od Pańskiego stołu tam w niebiesiech i zasiądzie do wieczerzy z nami, przecież tego wieczoru cuda zdarzają się, może w naszej wyobraźni zobaczymy czyjąś postać do której, tak bardzo tęsknimy. Tej szczególnej radości, nawet przez łzy, Wam życzę.
                                                                                                                         Clara