sobota, 12 marca 2011

"Skrzydła Aniołów nie zawsze są widoczne"

Witam,

Jest sobotni wiczór, kiedy zaczynam pisać będąc po ciężkiej rozmowie z przyjaciółką Lilą. Wszystko zaczęło się dosyć niewinnie (rozmowa z Nią przez telefon) na zasadzie nie ma to jak wylewanie kubła łez na mankiet koleżanki czy innej przyjaciółki. Nie wiem nawet, jak doszło do tego, iż wtajemniczyłam Lilę mówiąc, iż piszę bloga na temat choroby mojego Syna. I w tym momencie wszystko się zaczęło... Po tej rozmowie, to akurat ja mam doła! Podałam Jej adres strony sugerując, że niestety posługuję się pseudonimem nie chcąc być rozpoznawaną w swoim środowisku. Pisząc te słowa mam autentyczny ból w okolicy serca! Kiedy spokojnie przytaczałam powody dla których nie jestem w stanie jeszcze nazwijmy to ujawnić się, czułam jak w mojej Przyjaciółce narasta zdenerwowanie, bo w Jej pojęciu, w Jej Kodeksie Postępowania nie mieści się, że można ukrywać się za czy pod pseudonimem pisząc o chorobie dziecka. Przecież Ona czytała tyle blogów, które piszą rodzice chorych dzieci - każdy pisze o tym jawnie! Tak to prawda, tylko Lila (przepraszam) nie uświadamia sobie delikatnej różnicy, że tak jest w Ameryce, gdzie obecnie mieszka, że to jest takie normalne (ta jawność), ale jeszcze nie w Polsce. W naszym kraju nie mówi się jawnie o chorobach psychicznych!!! Do pewnego momentu nawet się z Nią zgadzam, ale moja Przyjaciółka mieszka na stałe w Stanach, gdzie na codzień ma do czynienia z inną kulturą, innym podejściem do wielu spraw i przesiąkła już ich stylem życia, pracy i myślenia. Niestety, to ja widzę i czuję te różnice w interpretacji wielu kwestii (Polska - Ameryka). Nie mnie teraz rozstrzygać o lepszych czy gorszych prawach, obyczajach etc. Prawdą jest, że choroby psychiczne to jeszcze temat tabu, wstydliwy w Polsce, wszystkie bądź prawie wszystkie choroby jesteśmy w stanie jako społeczeństwo zaakceptować, tylko nie tę grupę chorób - boimy się (czego?), wstydzimy się (dlaczego?) mówić o tym głośno! Muszą przeminąć w naszym państwie pokolenia, aby coś się zmieniło - chyba, że jest to nasza skaza narodowa?!
Mnie też jest strasznie przykro z tego powodu, ale w pojedynkę nic nie da się zrobić! Może właśnie tym blogiem (jego treścią) wyjdę do ludzi. Nie wiem, czas pokaże czy podjęłam słuszną decyzję... Pamiętam, że pisałm już wcześniej na ten temat, przepraszam, że się powtarzam, ale jest to świeża reakcja na wspomnianą rozmowę.

Także Droga Moja Przyjaciółko Lilu, (te słowa mogłabym równie dobrze skierować do rodziny, znajomych, sąsiadów) - jest mi strasznie przykro, źle i ciężko na duszy, że przez tyle czasu okłamywałam Ciebie, a inni dalej tkwią w tej niewiedzy, że Filip chorował na schizofrenię. Ilekroć mówiłysmy o moim Synu zawsze miałam jakieś ogromne poczucie winy, strachu, że okłamuję Ciebie i innych. Przepraszam, ale musiałam wybierać mniejsze zło dla siebie i mojego Syna, bo On też wiedział i czuł presję środowiska. Robiłam to przez SZACUNEK I OGROMNĄ MIŁOŚĆ DO NIEGO I DO MOJEJ CÓRKI. Droga Przyjaciółko, też jesteś Matką i liczę, że zrozumisz mnie, jeśli nie teraz to w przyszłości. Chcę jednocześnie podziękować Ci za te miłe gesty jakie okazałaś mnie i Poli, kiedy wspomniałam o rocznicy śmierci mojego Syna. Dałaś taki ciepły komentarz - to są właśnie te momenty, które pozostają z nami na zawsze. Na Twój odzew nie musiałam długo czekać, poszperałaś troszkę w internecie i przesłałaś mi piękny wiersz - piosenkę. Nie wiem jak to odgadłaś, wyczułaś, że dedykując ten utwór przez jego słowa i melodię mogę pobyć blisko Niego. Piękne słowa, piękna muzyka - chciałoby się przy niej zasnąć trzymając dziecko w objęciach, tak jak przy kołysance właśnie, a utwór ten nosi tytuł "Kołysanka dla synka" w wykonaniu Krystyny Prońko - dziękuję...
Wiem, że to co teraz piszę, mogę równie dobrze przekazać Ci przez telefon, ale dla mnie nie będzie miało wtedy takiego znaczenia. Zapewne znasz powiedzenie, że papier wszystko przyjmie. To jest właśnie ten papier, ten moment przeprosin i podziękowania zarazem. Obydwie wiemy, że nasze drogi dziwnym trafem krzyżują się za każdym razem, kiedy przylatuję do Stanów. Obydwie mamy poczucie, że wychodzimy sobie na przeciw. Do końca życia będę starała się pamiętać, że "skrzydła Aniołów nie zawsze są widoczne". A Tobie dedykuję ten tekst:

"Każdy z nas jest Aniołem, który ma tylko jedno skrzydło. Jeżeli chcemy wzbić się ponad ziemię, musimy wziąć się w objęcia." - Luciano de Crescenzo


                                                                                                  Clara Fabio



6 komentarzy:

  1. Jak przykre jest ..ze trzeba sie chowac za sciana .....placzu ,bezradnosci,niemocy ,wstydu,niezrozumienia,zdziwienia ,nonszalancji,ignorancji,agresji,zepchniecia na margines....bo Ona Moja Cudowna Przyjaciolka pisze ..ze po prostu nie wie jak zareaguja Ludzie ..gdy dowiedza sie ze choroba dotknela Syna ! To mnie przeraza ....ze mozna o Kims Ukochanym Jedynym ..pisac po prostu anonimowo ..jakby Go nie bylo ...ale moze sa inne realia w Polsce ?? Nie wiem ...ja krzyczalabym glosno !!! MOJ SYN JEST / BYL SCHIZOFRENIKIEM PEOPLE HELP ! I znalazlo by sie mnostwo ludzi w podobnej sytuacji ..ktorzy po prostu wyciagneli by do mnie pomocna dlon. Ale to sa Stany ...gdzie nikt nikomu sie nie dziwi ,gdzie dzieja sie przerozne rzeczy ....Namawiam Przyjaciokle aby wyszla z cienia ...bo pisac byle pisac ...hmmm....ja jestem wojowniczka ,ktora chce zmieniac swiat na lepsze ! Kazda krzywda ,niezrozumienie ,ignorancja boli mnie po prostu fizycznie ....A moze by tak wyjsc na Swiat , na Ludzi ? nie bac sie ? ktos w koncu musi cos zaczac !!!! Przelamujmy bariery strachu ,nietolerancji ,niecheci i agresji !
    Caluje Ja moja Przyjaciokle i Cudowna Mame i Was wszystkich ktorzy to czytacie i przestaniecie sie ktoregos dnia bac ...tak po prostu zwyczajnie ...............

    OdpowiedzUsuń
  2. Lilu Kochana, dzięki za ten komentarz. Dałaś mi niesamowity "power", czytaj pozytywny zastrzyk energii. DOBRZE, ZE JESTEŚ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawde wolny
    Jeżeli mam się narodzić,
    To tylko dla wiecznego płomienia,
    Który trawi i przetapia dusze
    W nowy nieśmiertelny byt.

    Aniołowie zniszczenia przyjmujący
    Poród, wśród dźwięków bezkresnej burzy
    Dajcie nam moc.

    W życiu upadłych marzeń,
    W dążeniu do bezkresnych mórz,
    U śmierci zamkniętych drzwi.

    Zrodzony a nie stworzony,
    Ukochany lecz przez wszystkich pogardzany.
    Uśmiechu na twarzy nieboszczyków,
    Pokaż mi właściwą drogę.

    Jeżeli mam umrzeć,
    To tylko w dążeniu, w drodze,
    Obranej przeze mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem nie ma takiego dużego znaczenia, że używa Pani pseudonimu, a nie prawdziwego nazwiska, ale ważne jest, żeby o tym mówić, a nie chować za tabu. Bo tabu powoduje że mit trwa i jest przyczyną tragedii...

    Niech Pani zobaczy to wideo: http://www.youtube.com/watch?v=K4yfUm3Pvpw

    OdpowiedzUsuń
  5. Pseudonim jest ok. To Pani ma być z tym dobrze przede wszystkim!

    Cytat:
    "Muszą przeminąć w naszym państwie pokolenia, aby coś się zmieniło - chyba, że jest to nasza skaza narodowa?!"
    Nie muszą przeminąć pokolenia, to nie jest skaza narodowa - to są bujdy wpajane od pokoleń kolejnym pokoleniom. A że IQ w Polsce jest dość niskie, to każdy z radością przyjmuje kolejne nielogiczne wzorce od rodziców, w myśl zasady ludzi mało refleksyjnych/niemyślących: "bo tak było zawsze".
    Bullshit.
    Nikt nie lubi zmian, dlatego też każdy pozostaje w tym, co zna, choćby było złe: jak żony alkoholików, które są przez nich bite i gwałcone. ot, taki ludzki mechanizm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że boimy sie tego, co nieznane. Myślimy, że lepiej pozostać w tym, co jest przewidywalne, swojskie, mimo że boli. Często brak wiary w swoje siły powoduje, że boimy się wytyczyć sobie jakiś nowy cel, który kojarzy się nam z wysiłkiem. Dopiero, gdy dotrzemy do niego, jesteśmy radośni - było warto! Nie zapominajmy o tym, co jest po drodze do naszego celu.

      A propos' tego pseudonimu, chyba dojrzewam, bo ponownie nie wybrałabym go - wydaje mi się jednak zbyt pretensjonalny :(

      Pozdrawiam

      Usuń