piątek, 20 lutego 2015

Kartka z kalendarza


Fotografia Clara, 2015r.

Synku, gdyby moja miłość do Ciebie miała moc sprawczą i mogła Cię uzdrowić lub, gdyby moje łzy, mogły Cię wskrzesić, wtedy byłbyś ze mną...

PS.

Wczoraj, zerwałam kolejną, pustą kartkę z kalendarza, to data Twojego odejścia... 

27 komentarzy:

  1. Kiedyś pisałam tutaj, zwracałam się do Ciebie Claro o pomoc, o poradę..teraz już tylko czekam na ciąg dalszy, mój Filip ma schizofrenię zdiagnozowaną i bardzo sie boję co będzie dalej. Mimo że zrobiłam co mogłam, mimo że moj kochany syn jest leczony farmakologicznie nadal sięga po narkotyki...czekam...co robić? na ratunek za późno? ma swoj własny świat, ogromne lęki..czekam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Twój Syn przechodził np. detox po narkotykach? Gdyby okazało się, że jest "czysty", mógłby trafić do ośrodka dla pacjentów z tzw.podwójną diagnozą. To o czym piszesz, jest akurat dobrze mi znane, ale porozmawiaj z synem, może uda się, że pójdzie na to odtrucie po narkotykach.

      Usuń
  2. Claro, bylam powaznie chora, wiele miesiecy w szpitalu, pokonalam raka, ale mam ciagle goraczke, mialam robione wszystkie mozliwe badania, testy, lekarze nie wiedza co jest przyczyna moje goraczki. A ja mysle ze moj ukochany Syn wola mnie, tak jak kiedys, jak zawsze, 'mamo przyjedz, mamo badz ze mna, mamo pomoz, mamo, mamo, mamo,...' i bylam zawsze i tylko bylam i tak niewiele moglam pomoc i bylam taka bezradna i tak cierpialam, ale przeciez ani troche tak jak moj ukochany Syn, wspomnienia sa ciagle takie bolesne i ciagle poczucie winy ze nie pomoglam, i nikt nie pomogl. Jestem gotowa odejsc i isc na spotkanie z moim Synem, nawet widze jak idziemy z daleka naprzeciwko siebie, najpierw powoli ciagle nie wierzac ze to jest naprawde, a jak juz wiemy biegniemy. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereso, wybacz za to opóźnienie w odpowiedzi na Twój komentarz. Gdzieś, kiedyś wyczytałam, że nie zawsze potrzebne są słowa, żeby dodać otuchy i po prosty być przy kimś. Czasami wystarczy po prostu być, trzymać kogoś za rękę i nic nie mówić...
      Tereso, jestem przy Tobie, trzymam Cie za rękę i nic nie mówię, po prostu jestem dla Ciebie... Pisz, jeśli tylko czujesz taką potrzebę.

      Usuń
    2. Claro dziekuje, Teresa

      Usuń
  3. Claro, od wielu lat mój brat choruje na schizofrenię. Był kilkukrotnie hospitalizowany. Za każdym razem wychodził ze szpitala na własne żądanie i przerywał leczenie. Z każdym przerwanym leczeniem choroba się pogłębiała. Obecnie od prawie pół roku bierze regularnie leki… ale nie akceptuje choroby. Gdyby nie mama, obecne leczenie też byłoby przerwane… Jak mogę pomóc bratu??? Jak mogę pomóc mamie… Ta choroba "atakuje" wszystkich… Przerażające jest obserwowanie jak wszystko wokół Ciebie się rozpada i nie potrafisz nic na to poradzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę sobie, że w pierwszej kolejności powinnaś poszukać wsparcia dla siebie, żeby psychicznie się wzmocnić (rozmowa z psychologiem, lekarzem prowadzącym brata, wskazówki jak żyć z tą chorobą). Mój syn długi czas nie akceptował choroby. bo Twojemu bratu też nie jest łatwo. Jego świat, życie zawaliło się, czy można tak na pstryk przejść do porządku dziennego?! Nie, to pieruńsko, bolesny proces!

      Usuń
    2. Clara bardzo dobrze ci radzi- powinnaś przede wszystkim pomyśleć o sobie. Dla osoby chorej psychicznie środowisko jest niezwykle ważne. Jeżeli ty będziesz silnie trwać, to on będzie mógł się na tobie oprzeć. I moja rada: szukaj różnych lekarzy. Psychiatra psychiatrze nie równy. Może trafisz na kogoś, kto znajdzie odpowiedni sposób leczenia twojego brata. Jeżeli potrzebujesz wsparcia nie bój się napisać do mnie, siedzę trochę w tym temacie..

      Usuń
  4. Claro może na tej stronie znajdziesz ukojenie: http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=10&id=10-01


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że tak późno odpisuję, aż strach patrzeć na datę, weszłam na podaną przez Ciebie stronę - naprawdę ważne treści.
      Bardzo dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Przeczytałam Twój wpis na stronie dlaczego i weszłam na adres bloga. Mam wrażenie, że może już go nie prowadzisz, ale chciałam się odezwać. Wiem jak potrafi być trudno. Ostatnio napisałam post na swoim blogu, w którym poruszyłam temat Dziecka Utraconego i śmierci mojego synka. Dostałam bardzo niemiły komentarz, wręcz zostałam oskarżona o uczuciową prostytucję. Może ziuta, która mnie zaatakowała ma racje, może przesadziłam. Dlatego piszę do Ciebie z prośbą. Proszę zajrzyj do mnie i napisz szczerze czy ze mną naprawdę jest coś nie tak. Przepraszam jednoczenie jeśli Cię tą prośbą uraziłam i zakłóciłam spokój.
    http://kropla428blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam okropne wyrzuty sumienia, że nie wchodziłam wcześniej na mojego własnego bloga, a przecież komentarze pojawiały się! W tamtym czasie musiałam odpocząć, "przewentylować" się psychicznie.
      Próbuję wejść na stronę i nie widzę tego bloga... :(
      Myślę sobie, że osoba, która zraniła Cię, bo nie podobał się jej Twój wpis...nie zna chyba znaczenia słowa empatia, delikatność, gdy ktoś cierpi. No cóż...są ludzie i ludzie! Ty pisałaś o swoich uczuciach, a jak sadzę, według pani ziuty, nie powinnaś była tego robić! Po mnie pani ziuta też "pojechałaby bez trzymanki"!
      Napisałaś, bo czułaś taką potrzebę, bo właśnie internet daje taką możliwość. Może Ty pomogłaś swoim wpisem komuś drugiemu?!

      Usuń
  6. Dziękuję Pani Claro za ten blog. Mój brat choruje na schizofrnie i dzięki Pani mogę go bardziej zrozumieć. Jest Pani wspaniałym człowiekiem i mam nadziej że znajdzie Pani choć trochę ukojenia w smutku. Jeszcze raz dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że dopiero teraz odpisuję Pani. :(
      Jeśli moje wpisy pomogły chociaż w minimalnym stopniu zrozumieć tę chorobę, to cieszę się.
      Miłości i spokoju dla brata.

      Usuń
  7. Trafiłam przez przypadek na tego bloga i przeczytałam twoją historię. Też mam 22 lata, tak jak twój syn, kiedy umarł. Ja choruję na nerwicę i też miałam próbę samobójczą jesienią. Moja nerwica dała mi tyle bólu i cierpienia, że wolałam umrzeć niż dalej się męczyć. A to "tylko" nerwica. Moge sobie tylko wyobrazić jak cierpiał Filip. Ktoś kto nie przeżył takiego cierpienia psychicznego nigdy nie zrozumie jak to cholernie boli. Każdy dzień to męczarnia. Ja miałam chociaż nadzieje, że się wyleczę i już praktycznie z tego wyszłam. A na schozofrenie nie ma leku ... Twój syn musiał bardzo cierpieć skoro wolał odejść niż dalej żyć w mękach. Na pewno nie chciał cię zranić i opuścić, ale pomyśl, że dla niego śmierć to było wybawienie od bólu. Teraz jest spokojny i szczęśliwy. Nie ma tych okropnych myśli, nie czuje cierpienia i rozczarowania. Jest w lepszym miejscu. Pamiętaj o tym. Na pewno powiedziałby ci, żebyś cieszyła się razem z nim. Ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Breath4lovee, każdego z osobna i Ciebie również przepraszam za opóźnienie z jakim odpisuję na Wasze komentarze.
      Dziękuję za pełne ciepła słowa, mam nadzieję, że Ty leczysz się i masz się dobrze, czego szczerze życzę. Masz rację, że to tylko nerwica w stosunku do schizofrenii...czuję, co chciałaś przez to powiedzieć... J
      Jeszcze raz dziękuję i trzymaj się w walce o siebie!

      Usuń
  8. Nie umiem napisać niczego na miejscu. Nie dzielę Twoich doświadczeń i modlę się byśmy nigdy ich nie dzielili. Nie wiem czy jesteś wierząca, a jeśli tak to jakiej wiary. Ale ja wierzę i my staramy się mówić "Chwała Bogu" gdy odchodzi bliska nam osoba. Pomimo bólu, mówimy "Chwała Bogu" i modlimy się o ratunek i spokój dla duszy. Bóg dla każdego ma plan. Każdy dźwiga krzyż o takim ciężarze jaki jest w stanie udźwignąć. JEst to błogosławieństwo. Mimo, że możesz tego tak nie postrzegać. Nie oceniaj. Nie doszukuj się winy niczyjej. Tam ktoś nie zauważył, może i nie dopilnował. Ale czy to przypadek? Przecież mogła zaistnieć jakaś okoliczność, że wtedy by się to nie wydarzyło.Tak się jednak nie stało. Wiesz. A gdyby Twój syn zaginął i nie mogłabyś go znaleźć, nie wiedziałabyś czy żyje lub gdzie spoczywa..? Błogosławieństwem jest, że miał swój pogrzeb. Że ma miejsce spoczynku. Bądź silna i wykorzystaj każdą chwilę, która Ci pozostała na bycie dobrym człowiekiem. A jeśli wierzysz i spokoju nie odnajdujesz.. Może odwiedź monastyr w Ujkowicach? Napisz do nich? Nie namawiam Cię ani na zmianę wiary, ani na wiaręw ogóle. Ale Prawosławie ma odpowiedzi na wszystkie gniewne i pełne niezrozumienia pytania. Przyszłam do Ciebie, choć długo nie chciałam. Ty mnie zaprosiłaś dawno temu, więcej niż raz. A ja nie rozumiałam i nie umiałam u Ciebie zagościć. Może to nie był wtedy odpowiedni czas dla żadnej z nas. Wszyscy do tej samej ziemi trafimy. W ten sam proch się obrócimy. Czasu nie ma. Wszyscy jesteśmy jednym ciałem Chrystusa. Nie ma podziału na tu i tam. Nie jestem teologiem. Lepiej więcej pisać nie będę. Jeśli masz ochotę to odwiedź monastyr, o którym napisałam. Może nawet w ramach wycieczki jednodniowej w któryś dzień. NAwet nie by szukać odpowiedzi czy pocieszenia, tylko tak. NA wycieczkę. Pozdrawiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeli chcesz wysluchaj https://youtu.be/SxmPxXWy9-I
      To jest moje pocieszenie dla Ciebie

      Usuń
    2. Ev, tak dawno napisałaś do mnie, a ja dopiero dziś odwiedziłam swojego bloga :( i zastałam tam słowa pocieszenia..."błogosławieństwem jest, że miał swój pogrzeb, że ma swój grób". Tak, to też jest jakieś pocieszenie, ulga dla mnie, bo...mogło być różnie.
      Będąc w Grecji odwiedziłam kilka monastyrów w Meteorach...metafizyczne przeżycie.
      O Ujkowicach pomyślę, kto wie może i tam nogi mnie zaprowadzą.
      Twój komentarz zmusza do myślenia, zastanowienia się i o to przecież chodzi, dziękuję.
      Pieśń...piękna

      Usuń
  9. Droga Claro... nie ma Cię tu już od dawna, ale piszę z nadzieją, że może się odezwiesz. Mój syn ma 8 lat i podejrzenie schizofrenii... Pozwól, że zostawię Ci mojego maila w tym miejscu. Jeśli znalazłabyś chwilę i napisała do mnie, byłabym ogromnie wdzięczna. Mam kilka pytań... krlp30@op.pl
    Z góry dziękuję. Ściskam ciepło w myślach...

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż łezka się kręci w oku :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Droga Claro, mój Syn odszedł w sierpniu ubiegłego roku, choroba ta sama. Miał 20 lat. Twój blog pozwolił mi to wszystko trochę zrozumieć...choć serce pęka. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze są w życiu pewne sytuacje, kiedy nie wiemy jakich słów użyć, ale odważę się i powiem, że próbuję rozumieć, jak to jest, gdy "serce pęka" z rozpaczy, niemocy, już innej przymusowej miłości do własnego dziecka... Życzę Ci siły w przeżywaniu żałoby.

      Usuń
    2. Claro już długo nie otwierałem Twojego bloga. Nie myślałem, że dostanę taką odpowiedź. Dziękuję Ci za Te słowa, to takie budujące. Podziwiam Cię, że to wszystko przetrwałaś i jeszcze masz siłę o tym pisać.Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  12. Rozmawialam kiedys z ososba, ktorej matka pracuje jako pielegniarka w szpitalu psychiatrycznym w Londynie. Tutaj duzo ludzi bierze narkotyki. Porownywalysymy nasze doswiadczenie, poniewaz obydwie trafilysmy na partnerow, ktorzy brakli. Ja zorientowala sie po 2 latach, ze moj partner bral, zajelo mi to dlugo, poniewaz sama nie mialam kontaktu z takimi substancjami i nie mam.
    Ta pani powiedziala mi, ze w szpitalu gdzie pracuje jej mama, na oddziale zamknietym wiekszosc schizofrenikow, to ludzie, ktorzy brali narkotyki.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu,

Zanim napiszesz choćby jedno słowo, nie krytykuj, nie osądzaj, tak od razu! Znasz raptem mój pseudonim, ale nie znasz mojej historii...