wtorek, 27 września 2011

Ty mi przebaczenie dasz


"Ziemio dobra, ziemio stara
Ty mi przebaczenie dasz
Bądź jak orzeł i jak sarna (…)
Daj nam ciszę, daj nam czas.

Ziemio dobra, ziemio stara,
W mysich dziurach czuwa śmierć
To umiera dawna wiara
A tej nowej tli się ćwierć…

Może jutro coś się zmieni,
Oniemiały zabrzmi dzwon (…)
Tylko odwróć siostro kartę złą
Ziemio dobra, ziemio stara
Ty mi przebaczenie dasz (...)
Resztę grzechów dobrze znasz."
                                                    Agnieszka Osiecka

Ten krótki wiersz jest oczywiście parafrazą tekstu Agnieszki Osieckiej, który stworzyłam akurat na swoje potrzeby. Mam tylko nadzieję, że dostanę kiedyś przebaczenie od Najwyższego za to, że czasami tak bezkarnie odgrażałam się Jemu, wykrzykiwałam jakieś bezeceństwa, obarczajac Go winą za wszystko. Sama nie mogę tego ogarnąć, błądzę niczym dziecko we mgle. Z jednej strony złość i żal o wszystko, a z drugiej ciągłe skamłanie i prośba o litość i przebaczenie, o siły na przeżycie kolejnego dnia. Najtrudniej jest jednak przebaczyć samemu sobie. Wierzyłam, że skoro jestem dobrym człowiekiem, dobrą matką i żoną, to nic złego w prezencie od życia dostać nie mogę, a jednak mogę i dostałam i będę dostawać, bo takie jest życie! Czy teraz użalam się nad sobą? Tak, ale i to jest czasami potrzebne, więc lamentów ciąg dalszy... Pomyliłam się okrutnie, umarła we mnie dawna wiara, a tej nowej tli się maleńki płomyczek, który i tak momentami gaśnie. I znowu pojawia się nadzieja, że może jutro coś się zmieni..., ale jeśli w sobie samej nie dokonam zmiany w myśleniu i zachowaniu, to przecież nikt za mnie tego nie zrobi! Niby to wszystko takie łatwe, a tak potwornie trudne.

Tak ciężko stanąć mi w oknie i witać z uśmiechem nowy dzień. W zakamarkach duszy czai się lęk i kołacze pytanie: nowy dniu, co mi przyniesiesz? Wolę więc popatrywać na budzące się słońce zza firanki, tak bezpieczniej, ale i smutniej. Czy to już postawa tchórza, człowieka przegranego, który boi się wychylać poza pewne życiowe schematy, tak dobrze mu znane i boi się wyzwań jakie stawia mu jutro? Czasami na klęczkach próbujemy prosić o lepszy los, o odwrócenie tej złej karty, którą być może sami nieopatrznie wybraliśmy z talii kart lub ktoś dla nas wybrał. Ślemy modły do Najwyższego, prosząc o litość i miłosierdzie dla tych, co żyją i tych, którzy odeszli... I znowu, i znowu nadzieja: Panie, Ty dobrze znasz moje słabości i ograniczenia, może ulitujesz się i przychylniej spojrzysz na mnie w łaskawości swojej...

                                                                                                                     Clara

  

6 komentarzy:

  1. Och Claro.
    Czy to jest normalne,że ja potrafię cieszyć się każdym dniem,czy to jest normalne,że są chwile ,że jestem szczęśliwa czy to jest normalne zachowanie matki która straciła syna.
    Bardzo długo karałam się - oprócz pracy i wychowywaniu dzieci nie robiłam nic.Tylko obowiązki.Bałam się być szczęśliwa.
    Bałam się uśmiechnąć ale i bałam się też narzekać.Tak naprawdę byłam wielkim trzęsącym się ze strachu człowiekiem.
    Nie wiem kiedy odkryłam,że to nic nie zmienia.
    Oczywiście ,gdzieś wewnątrz mnie wciąż czyha strach -czy nie zostanę ukarana za każdy uśmiech.
    Boże jak ja się jednak wciąż boję.
    Przepraszam Claro.Muszę kończyć,bo za chwilę będą tu same sprzeczności.
    Pozdrawiam Ciebie serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Teniu, zobacz jaką potęgę ma internet...nie znamy się z setkami ludzi, a czujemy ze sobą jakąś magiczną więź i to jest piękne. Teniu, to Ty jesteś tą mądrą i roztropną matką i człowiekiem, która odkryła, mimo żalu i rozpaczy, że można cieszyć się życiem ! Zobacz, ile w Tobie tej życiowej mądrości, zobacz jaką pokonałaś drogę, aby dotrzeć do tego uśmiechu i radości. Tak, Twoja radość jest normalna, mimo tej straty. Tylko ja jeszcze gdzieś błądzę, nie wiem jak długo, może też kiedyś będę się uśmiechać, a uśmiech ten będzie akceptacją, tego, co dzieje się w moim życiu. Teniu, jeszcze więcej radości z każdego dnia. Patrz w słońce, a nie jak ja zza firanki...

    OdpowiedzUsuń
  3. "Wierzyłam, że skoro jestem dobrym człowiekiem, dobrą matką i żoną, to nic złego w prezencie od życia dostać nie mogę..."
    Wszyscy w to wierzymy, prawda?
    I mało kto dostaje dobre rzeczy. Ja jednak zawsze w takiej sytuacji staram się wierzyć, że nic nie jest takie złe, jak się wydaje. Że kiedyś się okaże, że wyszło nam na dobre, że tak powinno być. Że kiedy Pan Bóg zamyka drzwi, otwiera okno.
    Wiem, że pisanie o śmierci bliskiej osoby jako o czymś, co w długiej perspektywie może się okazać dobrem, wydaje Ci się pewnie arogancją czy bezdusznością, ale ja jednak mam nadzieję dla Ciebie, że tak właśnie będzie. Że zmieni się kiedyś perspektywa i patrzenie na pewne sprawy. Trzymam za Ciebie kciuki, Claro. Mocno.

    P.S. Zaglądam tu regularnie, jak zawsze, ale z pisaniem ostatnimi czasy u mnie gorzej. Jakoś tak... wszystko z górki i nawet na komentarze nie mam siły. Ale kciuki trzymam niezmiennie. I niezmiennie mam nadzieję, że któregoś dnia obudzisz się spokojniejsza. Pozdrawiam serdecznie. Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  4. Małgosiu, ta wiara pomaga nam przetrwać, bo inaczej niewiele rzeczy na tym świecie miałoby sens, chociaż ostatnimi czasy bywa u mnie z tym różnie. Jeśli mam wierzyć, że w tym innym, lepszym świecie mój syn i inni, którzy odeszli są szczęśliwi, to niech się tak stanie, będę próbowała wierzyć. Przejście na ten drugi brzeg zarówno dla nas jak i dla nich bywa często bolesną lekcją, idziemy niejednokrotnie po kamienistym dnie, ale może warto za cenę tego
    spokoju i miłości, których tam mamy doświadczyć.
    Małgosiu, bądź spokojna, ja nie odbieram niektórych zdań jako aroganckich czy bezdusznych, jak to określasz w kwestii pisania o trudnych sprawach. Wszystko w porządku!
    Tobie też życzę, abyś zawsze pełna radości i nadziei wracała do swojego portu. Dziękuję, że wracasz też do mnie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam napisać w postscriptum, że wszysto u mnie ostatnio idzie pod górę, a nie z góry, ale może to przejęzyczenie stanie się ciałem?:-) ciągle mam nadzieję, ciągle wierzę. Będzie dobrze, Claro, kiedyś będzie dobrze. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Claro, ja chyba jeszcze MU do końca nie wybaczyłam...

    OdpowiedzUsuń